Jedni kochają wrocławski Rynek, inni okolice Placu Grunwaldzkiego, ale chyba żadne osiedle nie pobije popularnością Nadodrza. Jeszcze do niedawna przekroczenie Odry przez Most Uniwersytecki mogło stanowić niemały szok poznawczy. Z pięknego Rynku wpadało się w zapuszczony i pełen powojennych zaniedbań las odrapanych budynków. Dopiero dokładnie zaplanowana rewitalizacji Nadodrza, uczyniła z niego prawdziwą perełkę, żyjącą od rana do wieczora, pełną rzemieślniczych pracowni, kulturalnych działań, warsztatów, a także gastronomii, będącej jednym z koni napędowych całej okolicy. Co i gdzie zjeść na Nadodrzu?

Musicie wiedzieć, że choć samo Nadodrze nie należy do największych osiedli w mieście, przejście całości wraz z kilkoma przystankami na naszym kulinarnym szlaku, powinniście poświęcić na to cały dzień. Od razu podpowiem Wam, że zdecydowanie warto to zrobić.

Tradycja

Bary mleczne w Polsce nie cieszą się wielką estymą, a obecnie stanowią bardziej ciekawostkę głównie dla studentów i turystów. Jedzenie w Barze Mewa jest tanie, może nie najwyższych lotów, ale ma swój klimat, podobnie jak całe Nadodrze. Chcąc dowiedzieć się czegoś o historii polskiej gastronomii, na pewno należy wejść na pierogi. Tylko pamiętajcie – w menu pojawiają się o 13.00, a kilka minut później już znikają. Każda dzielnica ma swój bar z obiadami znanymi z domowej kuchni. Kotlety schabowe, pierogi, różnorodne zupy, pieczenie, dania jarskie, to wszystko znajdziecie w menu Maminych Smaków. To taki poziom wyżej od baru mlecznego – smakowo i cenowo, a także jeśli chodzi o wystrój. Chcąc się przekonać co jedzą standardowi Polacy we własnych domach, to lokal dla Was. Sama nazwa Jak u mamy wskazuje czego można się spodziewać stanu pośredniego pomiędzy poprzednimi dwoma miejscami. Wnętrze jest ciasne, standardem jest dosiadanie się do stolików zajmowanych przez innych, a samo jedzenie prezentuje przyzwoity poziom i pozwala najeść się za maksymalnie 15 zł.

Kuchnie świata

Pizza jest niezniszczalna, pizzę znaleźć można w każdym miejscu na świecie, ale w niewielu smakuje tak dobrze jak w pizzerii Ogień. Właściciele nazywają ją rzemieślniczą, podobnie jak rzemieślnicze jest Nadodrze. Tutejsza pizza Neapolitańska uznawana jest przez wielu za jedną z najlepszych w mieście i bijące do lokalu tłumy faktycznie mogą o tym świadczyć. Jeśli jednak kuchnia włoska się Wam znudziła, warto zerknąć w inne zakamarki światowej kuchni. Tuż przy wejściu na Nadodrze od Mostu Uniwersyteckiego znajduje się lokal Tacos Locos. Zjecie u nich tex-mexowe burrito, tacos i quesadille w luźnej, streetfoodowej atmosferze. To również dobra opcja dla miłośników ostrości. Salsy z Tacos Locos mogą wycisnąć kilka łez nawet z największych twardzieli. W poszukiwaniu jeszcze bardziej intensywnych aromatów, dobrym przystankiem okazać się może Mango Mama. Ten niepozorny bar łączy w sobie wszystko co najlepsze w kuchni indyjskiej i tajskiej. Dużo smaku, dużo zapachów i niezobowiązująca atmosfera.

Na piwo

Ulubionym miejscem mieszkańców Nadodrza na wieczorne wypady jest Bistro Narożnik, łączący w sobie multitap z kilkoma kranami z piwem rzemieślniczym oraz bistro z typowo barowym jedzeniem – tatarem, kanapkami z wołowiną czy smażonym serem. Zwłaszcza w lecie panuje tu klimat rodem z krajów południowej Europy, kiedy goście wylęgają na zewnątrz w poszukiwaniu chłodu. Gdybyście jednak nie mogli zatrzymać się na piwo z wrocławskich browarów, 50 metrów dalej, przy ulicy Rydygiera od lat znajduje się specjalistyczny sklep z piwem rzemieślniczym Drink Hala. Wybór trunków należy do największych we Wrocławiu, a poza polskimi klasykami, do nabycia są butelki z Anglii, Stanów Zjednoczonych, Holandii i wielu innych krajów.

Piekarnie

Rzemieślnicza robota na Nadodrzu jest zawsze w cenie, dlatego też swoją przystań znalazły tu trzy ciekawe piekarnie, umożliwiające spróbowanie czym tak naprawdę jest uznawany przez wielu za najlepszy na świecie, polski chleb. Piekarnia Krajewskich – Złoto Nadodrza na ul. Pobożnego kilka lat temu była bliska upadku, ale odbudowano ją, a reaktywowane dawne przepisy robią obecnie furorę. Każdego ranka ustawiają się tutaj niemałe kolejki, podobnie zresztą jak kilkadziesiąt metrów wcześniej, do piekarni Dobry Chleb, wyspecjalizowanej w klasycznym, pszennym chlebie. W dalszym ciągu tradycyjnie, na zakwasie, pieczywo przygotowują właściciele piekarni Sekuna z ul. Kazimierza Jagiellończyka. Skala jest malutka, może dlatego smak tak dobry.

Na śniadanie

O tym, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia, wie każdy doświadczony turysta. Nic nie robi tak dobrze, jak porządny zastrzyk energii o poranku. Miłośnicy jajek i parzonej w alternatywny sposób kawy, znajdą swoje miejsce w egg.cafe przy ul. Jedności Narodowej. Obecne wewnątrz australijskie wpływy widoczne są także w menu. Specjał egg. cafe to jajka po benedyktyńsku w różnych konfiguracjach smakowych i nie za słodki, kuszący chlebek bananowy. Ulokowane na dziedzińcu pomiędzy typowymi nadodrzańskimi kamienicami Znasz ich cafe bistro wyspecjalizowało się natomiast w grillowanych rogalach, spośród których hitem jest ten z kiełbasą, serem, ogórkiem kiszonym i musztarda. W oddalonym ledwie o kilkaset metrów Pomiędzy z samego rana traficie na jajecznicę, omlety i szakszukę, ale warto przeczekać też do południa i skusić się na obłędnie miękkie i zachęcające bułki maślane z mięsem szarpanym. Do Zenka Cafe przychodzi się z samego rana na chrupiące bajgle z różnorodnymi dodatkami – od lekkiego twarożku po konkretne pastrami.

Na obiad

Kiedy zmęczeni po spacerze na Wyspie Słodowej, zachce się Wam jeść, najszybciej dotrzecie do restauracji Nadodrze Cafe Resto Bar, łączącej w sobie wpływy kuchni całego świata z najnowszymi trendami. Plusem tego miejsca jest trawnik, na którym dzieciaki mogą szaleć do woli. W bardziej tradycyjną stronę idzie kuchnia w od koochni bistronomia. W ciągu tygodnia traficie u nich na zmieniające się codziennie menu oparte na specjałach kuchni polskiej, natomiast w weekend nastawcie się na szaleństwo, bo właśnie wtedy Szef Kuchni przyrządza swoje specjały, dzięki czemu możecie znaleźć prawdziwe perełki w przyzwoitych cenach. Tańszą wersją obiadową na pewno będzie posiłek w bistro Powoli na Rydygiera. Także tutaj menu zmienia się regularnie każdego dnia, a poszczególne dania są swobodną interpretacją domowych klasyków z polskich domów. Przewagę stanowią dania wegetariańskie, a zawsze trafiają się także wegańskie i bezglutenowe, natomiast mięso pojawia się raczej symbolicznie. Wnętrze ma raczej luźny, barowy charakter, podobnie jak wydawane dania. Bardziej elegancką, ale również bistrową atmosferę reprezentuje Tatin Bistro z biurowca na Placu Strzeleckim. W proponowanych potrawach wyczuwalne są francuskie elementy, choć kucharze nie boją się eksperymentów, komponując klasykę m.in. z azjatyckimi wpływami.

Wege i wegańskie

Weganie na Nadodrzu czują się bardzo dobrze, bo nagromadzenie miejsc, w których mogą jeść bez żadnych obaw, przewyższa pod tym względem inne rejony miasta. Green Bus wywodzi się od food trucka, ale już od pewnego czasu funkcjonuje w lokalu stacjonarnym na Dubois. Ich specjalność stanowią wegetariańskie i wegańskie burgery, a także pizza z serami bez tłuszczów zwierzęcych. W podobnym kierunku ulicznego jedzenia podąża jeszcze bardziej barowy Warzywniak. Także i na Trzebnickiej dostępna jest pizza, ale i knysza wrocławska, hot-dogi, zapiekanki i wrapy, wszystko w wersjach bezmięsnych. Wilk Syty ustawia się ze swoją kuchnią nieco wyżej, korzystając głównie z sezonowych składników i komponując bardziej zaawansowane dania. Stąd więc obecność w menu choćby pieczeni z seitanu czy burgundzkiej potrawki z warzyw.

Na słodko

Działająca od 1947 roku Lodziarnia Roma to żywa legenda wrocławskiej gastronomii. Wytwarzane na ulicy Rydygiera lody powstają na tych samych maszynach, co na samym początku działalności, a ich smak nie zmienia się od lat, zdobywając coraz to nowych gości pośród mieszkańców Wrocławia i turystów. Jeśli natraficie na Nadodrzu na kolejkę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że stoicie oto obok Romy. Pamiętać należy, że Roma działa tylko w miesiącach letnich, więc zimową porą warto skoczyć dwie ulice dalej do cukierni Słodko. Na miejscu produkują takie torty i desery, że jest pewna szansa, iż zostaniecie na dłużej.

Na kawę

Cafe Rozrusznik już od kilku lat rusza wrocławian przed pracą. Rzemieślnicza kawa z wrocławskiej palarni pozytywnie nastraja na dalszą część dnia, a luźny klimat i uśmiechnięta obsługa, pomagają zapomnieć o wczesnej pobudce.

Tekst przygotował Piotr Gładczak z Wrocławskich Podróży Kulinarnych