Historia piwa we Wrocławiu sięga XI wieku i od tego czasu nierozerwalnie wiąże się z przechodzącym z rąk do rąk miastem. Na przestrzeni lat spotykały się tu trzy kultury piwne, odgrywające największe role w tej dziedzinie także i obecnie – niemiecka, czeska i polska. Drugą dekadę XXI wieku zapoczątkowała z kolei cały czas rozpędzająca się rewolucja piwna, która ze stolicy Dolnego Śląska utworzyła również stolicę polskiego piwowarstwa. Stąd tak duża w naszym mieście liczba browarów oraz miejsc, w których można napić się dobrego piwa. Równolegle, choć nie z taką dynamiką, rozwija się we Wrocławiu świat winny, reprezentowany także przez poważne lokale. Połączenie tematyki piwa i wina nie należy do najłatwiejszych, bo i lokale, w których występują jedno i drugie, raczej się nie przenikają. Mimo wszystko, zapraszam na podróż śladami wina i piwa we Wrocławiu.

Na pierwszy ogień wybieramy się w bardziej odświętnych, eleganckich strojach na wino, później wskoczymy w luźniejsze przebranie i wyruszymy szlakiem piwnym.

Pierwszoplanowym graczem na winnej mapie Wrocławia od dawna pozostaje cudownie położona nad brzegiem Mariny restauracja OKWineBar. Poza uciechami dla podniebienia, lokal uraczy nas niezwykłą różnorodnością starannie dobranych win. Za selekcję trunków pochodzących z niemal każdego zakątka na świecie – od Kanady po Trzebnicę, odpowiada jeden z największych specjalistów w kraju, sommelier Kamil Śledewski. Część win dostępna jest na kieliszki, reszta w butelkach. Warto tu przyjść nie tylko na doskonałe wino, ale i dla samej atmosfery miejsca z widokiem na leniwie snującą się rzekę. Po wyjściu z OKWineBar, naturalnym kierunkiem, jaki należy obrać, jest Rynek i znajdująca się w północnej pierzei Taszka Wine&Petiscos. Ta restauracja z portugalskim sznytem zachwyca na równi jedzeniem, jak i pochodzącymi z Półwyspu Iberyjskiego winami. Co ważne, winami w 100% sprowadzanymi i sprawdzanymi przez właścicieli, łącznie z tymi z najlepszych portugalskich winnic Soalheiro, Malhadinha czy Álvaro Castro. Niezwykłym przeżyciem jest samo obcowanie z odświeżającymi wnętrzami, wyłożonymi na regałach winami i rozbawiającą towarzystwo właścicielką. Taszka udowadnia, że wino nie jest napojem nudnym i sztywnym. Wręcz przeciwnie, serwowane na miejscu wina z dystrybutora, poza jakością, cieszą także przystępną ceną i pozwalają na spędzanie wieczorów w luźnym klimacie.

Dosłownie kilka kroków dalej, na Placu Solnym, mieści się wine bar Winnica na Solnym, opierająca swoją ofertę właściwie w pełni na winie. Ciekawostką jest, że niewielu wrocławian zdaje sobie sprawę z posiadania takiego skarbu pod nosem. Jednym z powodów są pewne problemy z trafieniem na miejsce, co tylko zwiększa jego tajemniczość. Wnętrze to już bezpretensjonalność i luz, a także ogromny wybór win, głównie z Francji i Włoch. Pamiętajcie, nie obiecujcie, że wpadniecie tylko na jedną lampkę, bo szybko się zakochacie i zamówicie kolejne. Wyjdziecie ewentualnie w celu zaliczenia kolejnych punktów w naszym zestawieniu.

Cocofli przy Włodkowica, pośrodku Dzielnicy Czterech Świątyń, stanowi idealny punkt wypadowy przed lub po seansie w Kinie Nowe Horyzonty. Wybór może nie jest ogromny, ale każdorazowo zaskakuje różnorodność pozycji. Wino z Winnicy Wzgórz Trzebnickich? Nie ma problem. Z Izraela, Włoch czy Hiszpanii? Na spokojnie. Pójdźcie, spróbujcie, wczujcie się w tę atmosferę, obcując z wyłożonymi na półkach książkami, bo Cocofli to także księgarnia. Jeśli do godziny rozpoczęcia filmu w kinie pozostaje Wam jeszcze kilkanaście minut, tuż za rogiem, w odremontowanym Pasażu Pokoyhof znajdziecie popularne bistro Charlotte, gdzie wino podawane jest już od 7.30. Największe wrażenie robi jednak w letnie wieczory, kiedy przez dziedziniec przechodzi szum rozmów i stukania kieliszków, znany z południowej części Europy.

W drodze powrotnej dobrym pomysłem może być zahaczenie o Winotekę na Kiełbaśniczej, gdzie na gości czeka przygotowany sommelier oraz niemal 500 etykiet pozwalających udać się w podróż przez kolejne winnice z Półwyspu Apenińskiego. Atutem mieszczącej się w piwniczce Winoteki jest duży wybór win rozlewanych na kieliszki w cenach, które nie powinny nadmiernie odstraszać.

Poza miejscami w ścisłym centrum miasta, będąc fanem wina, nie można nie udać się do przedwojennej willi przy ulicy Parkowej, gdzie mieści się Grape Restaurant. Szef Kuchni Łukasz Dudziński przygotowuje cuda na talerzu, a w kieliszkach lądują cudowne pozycje z ogromnej kolekcji leżakujących na miejscu butelek. Do Waszej dyspozycji pozostaje zawsze otwarty na pomoc sommelier Piotr Waryas, potrafiący w jednym menu degustacyjnym połączyć klasyczne smaki z wyrobami lokalnymi, a także winami z najwyższej półki światowej.

Naturalnym łącznikiem pomiędzy dobrym piwem i winem jest multitap Szynkarnia. Poza lokalnym rieslingiem z Trzebnicy, łączonym ze specjałami kulinarnymi z Dolnego Śląska, siłą lokalu jest piwo. Bardzo dobre piwo, z najlepszym wyborem w mieście. Na kilkunastu kranach spotkać można zarówno polskie wywary z najbardziej znanych browarów, jak i zagraniczne hity. Niewątpliwym atutem jest możliwość zamawiania próbek w różnych rozmiarach, w tym nawet 150 ml. Zdecydowanie w Szynkarni nikt nie idzie na ilość, a zdecydowanie na jakość.

Nieopodal, ledwie sto metrów dalej, na tej samej ulicy, swój pub patronacki prowadzi jeden z pierwszych polskich browarów rzemieślniczych – AleBrowar. Na kilku kranach znajdują się w 90% przypadków piwa warzone właśnie przez nich, a jedynie czasami pojawiają się trunki od przyjaciół. Do wejścia zachęca modernistyczne wnętrze, luźny klimat i możliwość zamówienia dobrego streetfoodowego jedzenia z okolicznych barów – osiem misek i Panczo.

Przechodząc płynnie przez ulicę Włodkowica, na pewno traficie do Marynka Piwo i Aperitivo. O specyfice tego multitapu w dużej mierze decyduje położenie pomiędzy odrapanymi kamienicami Starego Miasta, pozwalające przenieść się na moment do wcześniejszej epoki. Rzemieślnicze piwo to nie jedyna zaleta tego specyficznego baru, bo na jego dziedzińcu od jakiegoś czasu stoi wypiekający pizzę neapolitańską food truck Happy Little Truck.

Ważnym ośrodkiem na piwnej mapie stolicy Dolnego Śląska jest ulica Ofiar Oświęcimskich. Na przestrzeni trzystu metrów mieści się najpopularniejsza w mieście Kontynuacja, która, co ciekawe, stanowi… kontynuację piwnych tradycji tego miejsca. Otóż niemal 200 lat wcześniej działała tu piwiarnia Conrada Kisslinga, który zaczął sprowadzać do Wrocławia bawarskie piwo „echt Bayrisches Bier”. Obecnie jego podobizna spogląda na wszystkich zamawiających w Kontynuacji. Na 25 kranach na dwóch piętrach trafiają się prawdziwe perełki polskiego i zagranicznego piwowarstwa, a czuwa nad nimi duch patrona. Przemieszczając się w stronę Galerii Dominikańskiej, a więc głównego punktu orientacyjnego dla wielu wrocławian, nie możecie przegapić multitapu 4hops. Panuje tu młodzieżowa atmosfera, piwa dobierane są w taki sposób, aby każdy gość mógł znaleźć coś dla siebie. Dodatkowo istnieje możliwość nabycia ciekawych, ciężko dostępnych, butelek.

Kolejny przystanek w naszej podróży ponownie wiąże się mocno z historią miasta. Hala Targowa od ponad 100 lat cieszy mieszkańców zarówno wyglądem, jak i zaopatrzeniem dziesiątek stoisk. Stanowi czołową atrakcję miasta, a od dwóch lat w jej piwnicy mieści się Targowa Craft Beer&Food, czyli restauracja wpisująca się w klimat industrialnej Hali. Jej zabytkowe wnętrze z dominującymi wszędzie odkrytymi cegłami oraz łukowymi sklepieniami, jak żadne inne pasuje do tradycji piwnych miasta. Rotujące każdego dnia piwo, pozwala na poznawanie nowych smaków, komponowanych ze znanymi z kuchni polskiej potrawami.

Po wyjściu z Hali Targowej istnieją dwie opcje. Jadąc na północ, trafimy w miejsce magiczne, spinające klamrą nowoczesność i historię wrocławskiego piwowarstwa. Sąsiadujący z niedziałającym już Browarem Piastowskim, Browar Stu Mostów To typowy, znany z USA brewpub, łączący możliwość śledzenia procesu warzenia piwa oraz napicia się go na miejscu w towarzystwie ciekawych potraw, przygotowywanych przez uznanego Szefa Kuchnia, Michała Czekajło.

Z kolei obierając kierunek na Dworzec Główny, głupio byłoby nie poznać klimatu panującego w niewielkich knajpkach pod nasypem kolejowym przy ulicy Bogusławskiego. Przez kilkaset metrów ciągnie się sznur różnorodnych barów, restauracyjek i pubów, w których piwo smakuje zaskakująco dobrze. Nie znajdziecie tu hipsterskich knajpek, ale otrzymacie jak na patelni niepowtarzalny klimat wrocławskiej ulicy z dala od centrum.

Wrocław i okolice to także doskonała możliwość do uskuteczniania turystyki piwnej. Poza wspomnianym Browarem Stu Mostów, piwo warzą tu Browar Profesja, Prost, Warsztat Piwowarski, a kilka kilometrów za granicami miasta także Browar Widawa i Caminus. Wrocław miastem piwa? Zdecydowanie tak!

Tekst przygotował Piotr Gładczak z Wrocławskich Podróży Kulinarnych