Przez długie lata kulinarny Wrocław koncentrował się głównie w obrębie Starego Miasta i Rynku, i to właśnie w samym centrum miasta mieściły się najlepsze bary, kawiarnie i restauracje. Wraz z nadejściem gastronomicznego boomu w drugiej dekadzie XXI wieku, kulinarna mapa stolicy Dolnego Śląska zaczęła się poszerzać, stąd potrzeba uporządkowania najciekawszych lokali pod kątem poszczególnych specjalizacji.

Już jako dzieci słyszymy często od naszych rodziców, że najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia jest śniadanie. Wie to także każdy turysta, dlatego też od niego zaczynamy. Porządny posiłek z samego rana, połączony z aromatyczną i stawiającą na nogi kawą, pozwala z uśmiechem i energią wejść w dzień pełen atrakcji – turystycznych czy też związanych z pracą, bo przecież do Wrocławia przybywa się także w sprawach biznesowych. Zapraszamy na wycieczkę tropem najciekawszych śniadaniowych adresów w mieście.

OKOLICE DWORCA GŁÓWNEGO

Duża część turystów przybywa do Wrocławia koleją. Wysiadając na pięknym Dworcu Głównym warto skierować pierwsze kroki kawałek dalej, do niewielkiego bistro Folgujemy, gdzie od samego rana na talerzach pojawiają się małe dzieła sztuki, przygotowywane w oparciu o lokalne produkty. Sezonowe specjały spotykają się tu z międzynarodową klasyką, jajecznica przeplata z szakszuką lub omletem z grzybami, a wszystko w przystępnych cenach i w pięknym wydaniu. Jeśli jednak nie znajdziecie czasu na kilkuminutowe spacery, tuż przy wyjściu z dworca od strony ulicy Suchej znajduje się największe wrocławskie centrum handlowe, a w nim, na poziomie 0, pełniące rolę kawiarni, piekarni i cukierni w jednym – Vincent Cafe. Jeśli cenicie sobie klasykę, znajdziecie ją właśnie tutaj. Menu oparte jest na wypiekanym na miejscu pieczywie, w tym oczywiście chrupiących, puszystych bagietkach oraz jajkach w formie jajecznicy i omletów. Urządzony nowocześnie lokal to idealne miejsce, aby spędzić poranek w miłej atmosferze, napić się kawy czy przeczytać gazetę. Wasze dzieci mają wewnątrz swój kącik, a każdy zwierzak może liczyć na miskę wody.

NA RYNKU

Serce miast z długim rodowodem bije wokół Rynku, więc jeśli traficie już na stare miasto, nie możecie nie wstąpić do cudownie urządzonej restauracji Dinette na Placu Teatralnym. Ten położony przy głównym deptaku ulicy Świdnickiej lokal łączy w sobie delikatesy, gdzie kupicie wysokiej jakości pieczywo, restaurację oraz część śniadaniową z bogatą ofertą potraw inspirowanych kuchniami z całego świata. Śniadanie w Dinette z widokiem na odnowioną Operę Wrocławską powinno zadowolić najbardziej wybrednych smakoszy. Bardziej turystyczny charakter prezentuje rynkowa restauracja przy Browarze Złoty Pies. Niezwykle popularne są tutejsze poranne posiłki za 1 zł do każdej zamówionej herbaty, kawy lub warzonego na miejscu piwa. Sto metrów dalej swoją przystań znaleźć powinni miłośnicy streetfoodowych konceptów. Na rogu ulic Szewskiej i Wita Stwosza mieści się niewielki bar Plastrami, w którym każdego dnia od rana posilić się można śniadaniami z pieczywem własnego wypieku – bajglami, chałką czy croissantami z pastrami. Jeśli mowa o przystani, to restauracja o tej nazwie specjalizuje się w śniadaniach w stylu angielskim, francuskim czy włoskim w pięknych okolicznościach przyrody z widokiem na nadodrzańską marinę i ogromny gmach Uniwersytetu Wrocławskiego. Takiej lokalizacji restauracji Przystań zazdrościć mogą wszystkie inne w mieście.

NA RZEMIEŚLNICZYM NADODRZU

Z Przystani już tylko krok, a właściwie przeprawa przez Most Uniwersytecki, aby przedostać się do specyficznego, znanego z rzemieślniczych działalności Nadodrza, czyli osiedla przechodzącego od kilku lat rewitalizację, której częścią jest także gastronomia. Tuż przy moście znajduje się klimatyczna kawiarnia Pomiędzy, gdzie w intymnej atmosferze napijecie się zaparzonej w alternatywny sposób kawy oraz zjecie klasyczną jajecznicę lub bułkę maślaną z chrupiącym boczkiem. Specyfikę osiedla poznać można podczas posiłku w Znasz Ich Cafe, a więc bistro znajdującego się w podwórku mieszczącym się pomiędzy dwoma jeszcze przedwojennymi kamienicami. Tutejsze rogale z klasycznymi polskimi dodatkami – kiełbasą lub ogórkiem kiszonym mają szansę przypaść do gustu zarówno dorosłym, jak i młodym turystom. Wielbiciele jajek na prawdziwe królestwo tego produktu trafią kilka przecznic dalej w urządzonym z australijskim sznytem egg.cafe. Poranne menu oparte jest na wysokiej jakości jajkach, przyrządzanych na kilkanaście różnych sposobów, ale siłą kawiarni z ulicy Jedności Narodowej jest także świetna kawa oraz przyjaźnie nastawiona obsługa. W letnich miesiącach warto zajrzeć do restauracji za rogiem, bo na patio Nadodrze Cafe Resto&Bar wydzielono kawałek zieleni, na której można rozłożyć się z kocem, dać się wyszaleć dzieciom oraz oczywiście skosztować słodkich pancakes lub bajgla z wędzonym schabem. To świetne miejsce przystankowe podczas wizyt na nieodległej Wyspie Słodowej.

W DZIELNICY CZTERECH ŚWIĄTYŃ

Po przeciwległej stronie wrocławskiego Rynku znajduje się niezwykłe kulturalno-gastronomiczne miejsce na mapie Wrocławia. Na obszarze ograniczonym ulicami Włodkowica, Św. Antoniego i Kazimierza Wielkiego udało się ulokować kilkanaście interesujących mniejszych i większych biznesów, każdy z własnym osobliwym charakterem. Na najpopularniejsze bajgle w mieście natraficie w otwartym od siódmej Central Cafe, a po wejściu w bramę obok Waszym oczom ukaże się ukryty Pasaż Pokoyhoff z wydającą śniadania przez cały dzień Charlotte. Życie towarzyskie toczy się tu właściwie przez całą dobę, dlatego zdecydowanie warto umieścić ten punkt na mapie lokalizacji do odwiedzenia w stolicy Dolnego Śląska, choćby wieczorową porą, kiedy przechodzący przez okolicę szum rozmów, przywołuje na myśl obrazki znane z uliczek na południu Europy. Idąc dalej ulicą Św. Antoniego nie ma możliwości, aby nie zauważyć multitapu Szynkarnia z najlepszym wyborem piw w mieście, w którym do samego rana przygotowywane są posiłki m.in. na bazie wędlin od dolnośląskich rzemieślniczych producentów. Choćby tylko ze względu na piękny, pełen zieleni ogród, wypada odwiedzić Bułkę z Masłem, gdzie podobnie jak w Mleczarni brak wyszukanych smaków, ale możecie mieć pewność, że otrzymacie klasyki znane z domowych kuchni.

OKOLICE HALI STULECIA I ZOO

W kontakcie jest miejscem magicznym, bezmięsnym, ale ubóstwianym przez mięsożerców. Klimat stworzony przez właścicielkę i pracujące w kawiarni przy kampusie Politechniki Wrocławskiej dziewczyny sprawia, że lokal przyciąga tłumy. Tłumy urzeczone atmosferą nie spieszą się do wyjścia. Zamawiają a to wybitny hummus, a to zestaw serów zagrodowych, a to parzoną w alternatywny sposób kawę. Właśnie na ulicy Polaka możecie zajrzeć przy okazji wizyty w obleganym wrocławskim ZOO. Spacerem to góra dziesięć minut, a wrażenia smakowe wynagrodzą Wam każdą z tych chwil z nawiązką.

Z DALA OD CENTRUM

Planując wycieczkę poza ścisłe centrum miasta, nie możecie pominąć okolic osiedla Psie-Pole. Właśnie tam, obok historycznych zabudowań Browaru Piast, swoje miejsce znalazł rzemieślniczy browar Stu Mostów, a tuż przy nim dowodzony przez znanego Szefa Kuchni Michała Czekajło, Concept Stu Mostów. Od siódmej rano przyrządzają kanapki z sezonowaną na miejscu wołowiną, w bułkach pieczonych w miejscowej piekarni. Nie zapomnijcie kupić rzemieślniczych specjałów z Conceptu, bo ich jakość to najwyższy poziom. Wyjeżdżając w stronę autostrady nie powinniście odpuścić sobie wizyty w najwyższym budynku w Polsce. Na pierwszym piętrze Sky Towera umiejscowiło się Di Cafe Deli, a więc siostrzany lokal wspomnianego na początku Dinette. Hitem są gofry z boczkiem, sadzonym jajkiem i syropem klonowym, a śniadania wydawane są od rana do wieczora.

Planując koniec swojej wycieczki w mieście nad Odrą w niedzielę, koniecznie zajrzyjcie na ulicę Hubską, gdzie co tydzień funkcjonuje Wrocławski Bazar Smakoszy. Nie dość, że zaopatrzycie się w lokalne, sezonowe i jakościowe produkty – warzywa, wędliny, produkty wegetariańskie czy pieczywo, to jeszcze porządnie podjecie, ponieważ w murach byłego Browaru Mieszczańskiego za każdym razem ustawiają się stoiska restauracji oraz food trucki. Śniadanie na Bazarze przedłuża się często do 15.

Tekst przygotował Piotr Gładczak z Wrocławskich Podróży Kulinarnych