Obok kawy serwują noże, a wystrój łączy ze sobą greckie instrumenty i poroże antylopy. Takie atrakcje znajdziemy w Cafe Nożownicza. A kilka ulic dalej nieco bardziej formalny klimat, chociaż – jak zapewniają właścicielki Bema Cafe – w weekendy kawiarnia zupełnie zmienia klientelę. Odwiedzamy kolejne urokliwe miejsca na Nadodrzu, do których zapraszamy również Was!

>> Zobacz pierwszą część cyklu „Tak odradza się Nadodrze”

Noże, poroże i ostre espresso

Cafe Nożownicza fot. FB

Ukryta w wąskim przesmyku ulicy Rydgiera, Café Nożownicza to kolejne nietypowe miejsce na mapie Nadodrza. Ta maleńka kawiarnia, oprócz kawy serwuje swoim gościom noże. Ale dlaczego? Właściciel Nożowniczej tłumaczy, że zainteresowanie nożami wzięło się u niego z pasji do gotowania.

Szukając noży do swojej kuchni zauważyłem, że nie ma we Wrocławiu sklepu, który oferowałby jednocześnie i noże kuchenne, i outdoorowe i akcesoria do nich – mówi.

Szklana gablota obok baru błyska ostrzami. Jest tu sporo tnących przedmiotów: koziki dla grzybiarzy,  multitoole i noże myśliwskie (to outdoor), obieraki, noże do filetowania ryb i santoku (dla kuchni), sześć typów ostrzałek, nożyczki i obcinacze do paznokci.

Prowadzimy głównie sprzedaż internetową na stronie http://nozownicza.pl/, ale jeśli ktoś chce obejrzeć nóż na żywo, przychodzi tutaj – dodaje.

Nożownicza Café to biznes rodzinny. Prowadzą go ojciec i syn – Bohdan i Arkadiusz Szadulscy. Wystrój kawiarni ma równie familijny charakter. Nad naszymi głowami piętrzą się książki i obrazy. Jest buzuki – grecki instrument, po wujku i poroże antylopy znalezione w poniemieckim mieszkaniu. Na ścianach wiszą prace artystów – Cafe Nożownicza to, podobnie jak wiele innych kawiarenek na Nadodrzu, jednocześnie przestrzeń wystawowa.

Miejsca jest tu niewiele – trzy mikroskopijne stoliki i dwa hokery pomieszczą najwyżej 10 osób. Równie ciasna jest toaleta – dla niepełnosprawnych i rodziców z niemowlętami może to być kłopot.

Na Rydgiera 13 napijemy się herbaty, czekolady, lub kawy (ceny do 7 zł). W ofercie są też zimne napoje i ciasto. Mile widziani też klienci z lodami z pobliskiej, kultowej lodziarni Roma. Ja raczę się latte z syropem karmelowym i – nie wiadomo kiedy – wciąga mnie oglądanie noży.

W Café Nożownicza odbywają się spotkania miłośników noży i pokazy filmowe. Niedawno można tu było kupić pączki wrocławsko-lwowskie upieczone przez seniorki z Nadodrza w ramach akcji „Stallone i Szapołowska też zdmuchnęli 60 świeczek”.

W kawiarni dostępny jest internet. A skoro jesteśmy już przy internecie, zajrzyjcie na fanpage Café Nożownicza.

Lustra, poduchy i widok na Odrę. Tu jest przyjaźnie

Bema Cafe fot. BR

Okna Bema Café patrzą na Wyspę Słodową. Jak piękny musi być to widok wiosną, mogę sobie tylko wyobrażać (sic!). Miejsce wywiera na mnie wrażenie nieco… formalnego. Pełno tu ludzi pod krawatem.

Przychodzą do nas różni klienci, nie tylko z banków przy Bema – wyprowadza mnie z błędu Monika Kędzior, jedna z założycielek kawiarni. – Bardzo często odwiedzają nas rodzice z dziećmi, a w weekendy dużo turystów.

Cóż, najwyraźniej trafiłam na przerwę na lunch w pobliskiej korporacji. Wciąż jednak obstaję przy tym, że kawiarnia ma odrobinę biznesowy look – może to zasługa oszczędnego logo, może lustrzanej ściany przy barze albo betonowych ścian (wnętrze zaprojektowała Eliza Suder z Galerii POCO).

Mimo wszystko, bardzo tu przytulnie i jasno (okna wychodzą na południe). Atmosferę buduje wystrój – drewniane meble obite miękkimi poduszkami, do tego leniwe dźwięki płynące z głośników, przyjazna obsługa i zapach kawy. Zapłacimy tu za nią od 5 do 14 zł. Do przegryzienia: szeroko pojęte słodkości (by wymienić kilka: ciasto marchewkowe, muffiny czekoladowe z żurawiną, croissanty z dżemem) i „słoności” (bajgle, kanapki, quiche, tarty, bruschetty) oraz zupy, tosty i sałatki – za nie więcej niż 16 zł.

Bema Cafe jest też jedynym z odwiedzonych przeze mnie miejsc, gdzie można kupić piwo i wino. Zamawiam czarną herbatę z malinową konfiturą, a do niej pyszne ciasto marchewkowe z kremem z białej czekolady obsypanym słodkimi „perełkami”.

Kawiarnia powstała z potrzeby. Założyły ją przyjaciółki – Monika Kędzior i Christina Andrzejewski.

Bema Cafe fot. BR

Christina mieszka na Nadodrzu. Często, gdy ją odwiedzałam, nie miałyśmy gdzie napić kawy. I tak, od słowa do słowa powstał plan, żeby założyć coś swojego. Lokalu szukałyśmy spacerując po Nadodrzu. Przeszłyśmy tak każdą ulicę. Przy okazji „nauczyłam się” dzielnicy– mówi Monika Kędzior.

W styczniu Bema Café była przestrzenią Coffee Proficiency Lab, czyli profesjonalnych warsztatów z parzenia kawy i treningu na baristę przeprowadzonego przez Akademię Kofeiny. Kawiarnia należy też do powstającej właśnie platformy Artystyczne Nadodrze i uczestniczy w akcjach kulturalnych na Nadodrzu.

Test na wyposażenie ułatwiające życie bardziej wymagającym użytkownikom, Bema zalicza na piątkę. W pobliżu jest sporo miejsc dla rowerów. Niskie progi i duża łazienka wyposażona w przewijak zaspokoją oczekiwania „zwózkowanych”. Rodzice docenią na pewno kącik dla dzieci.

W Bema Café dostępny jest internet i świeża prasa. Przed kawiarnią dostępny jest również letni ogródek. Fanpage kawiarni Bema Cafe – tutaj.

Magda Lachowicz