Dzień przed wielką europejską biesiadą, w Art Hotelu Robert Makłowicz oraz Piotr Bikont spotkali się z blogerami kulinarnymi. Opowiedzieli o kulisach powstania Europy na Widelcu, wizji na przyszłość oraz o promowaniu lokalnych przedsiębiorców i szefów kuchni.

Europa na Widelcu to przede wszystkim święto wrocławskich kucharzy. To niesamowite, jak ci ludzie tygodniami przygotowują się do tej imprezy, układają menu, spierają się o przepisy, wymyślają kolejne. A później, tuż przed biesiadą, przygotowują po kilka tysięcy porcji każdej potrawy. To jest ich dzień, ich święto – mówił Robert Makłowicz.

Wraz z Piotrem Bikontem wpadli na pomysł zorganizowania kulinarnego święta, które mogłoby w jakiś sposób uczcić dzień 4 czerwca, kiedy to w Polsce odbyły się pierwsze wolne wybory. Najpierw propozycja ENW trafiła do władz Krakowa. Bezskutecznie, więc Makłowicz i Bikont zapukali do drzwi Wrocławia. I tu pomysł chwycił. Mało tego – udało się zmobilizować i zaangażować lokalnych kucharzy, by wspierali festiwal.

Proszę zauważyć, że nie ma tu żadnej reklamy, żadna marka nie sponsoruje tego wydarzenia, i to jest wspaniałe, bo faktycznie mogą się dzięki temu promować lokalni przedsiębiorcy. Pod Wrocławiem znajduje się wielka hodowla szparagów, czego nikt do tej pory nie doceniał, a przecież Niemcy, przed wojną, uprawiali na tych terenach szparagi w ilościach niewyobrażalnych – mówił podczas spotkania Piotr Bikont.

Europa na Widelcu skończyła właśnie pięć lat, a władze miasta oraz mistrzowie kuchni mają pomysły, jak ulepszyć i rozwijać festiwal. Pojawiać się będzie więcej lokalnych przedsiębiorców, a w przyszłości być może festiwal podzielony będzie nie na konkretne kraje, a na regiony – Śląsk, Bawaria, Toskania. Z kolei w przyszłym roku kuchnią wiodącą będzie Rumunia i rejon Siedmiogrodu. Tegoroczny festiwal odwiedzili przedstawiciele tego kraju i mieli okazję zapoznać się z menu.

W tym roku motywem przewodnim była kuchnia wrocławska, co było dla nas wyzwaniem, bo czegoś takiego de facto nie ma. Jest kilka restauracji, które starają się zachować w menu potrawy charakterystyczne dla tego regionu, ale nie można o tym mówić jako całej kuchni. Pomyśleliśmy jednak, że nigdy nie wiadomo, co przyjmie się jako tradycja. Chcielibyśmy mieć na to wpływ, dlatego wymyślamy nowoczesną kuchnię wrocławską – mówili zgodnie Bikont i Makłowicz.

W trakcie spotkania blogerzy mieli okazję zwiedzić również kuchnię Art Hotelu. Grzegorz Pomietło, szef kuchni, odpowiadał w tym roku za „Smak dawnego Wrocławia”. Krótko przedstawił uczestnikom menu kuchni wrocławskiej na ENW i opowiedział, jak można przygotować tradycyjną zupę orkiszową.

Weekend ze Smakiem to spotkanie blogerów kulinarnych w ramach festiwalu Europa na Widelcu. Cooklet.com, organizator spotkania, zaprosił dwudziestu blogerów z całego kraju (i nie tylko, pojawili się również miłośnicy gotowania zza granicy). W trakcie dwóch dni blogerzy wzięli udział nie tylko w spotkaniu z Robertem Makłowiczem i Piotrem Bikontem, ale również w warsztatach fotografii kulinarnej oraz we wspólnym gotowaniu na scenie w rynku.