Dawna wrocławska gastronomia była pełna lokali, których dzieje znała większość wrocławian. Jednym z nich był zajazd „Pod Złotym Berłem”, przy ulicy Kuźniczej 22. Wprawdzie nikt nie pamiętał od kiedy działał, za to większość mieszkańców stolicy Śląska nie zapomniała o prowadzonym tu – przez majora Adolfa von Lützowa w 1813 roku – biurze werbunkowym do korpusu ochotniczego (freikorps) w czasie wojny z Napoleonem.

Zajazd był chlubą wrocławian, a dla przybywających do stolicy Śląska Polaków głównym miejscem spotkań towarzyskich przez większość XIX stulecia. Zresztą dawna Schmiedebrücke zdaje się „lubiła” polskość i Polaków, na co mogą wskazywać nazwy innych lokali, by wymienić tylko gospody „Pod Czerwonym Polakiem”, Pod Dwoma Polakami” i „Pod Miastem Warszawa”. W tytułowym zajeździe, którego nazwa pojawia się po raz pierwszy w źródłach w 1671 roku, gościło w przeszłości wielu znanych Polaków, w tym takie znane postacie jak Józef Wybicki (1747-1822), Fryderyk Skarbek (1792-1866), czy Karol Lipiński (1790-1861). Gościli tu także znani Niemcy, jak poeta i dramatopisarz Carl Theodor Körner (1791-1813), Carl Ludwig Jahn (1778-1862), zwany ojcem współczesnej gimnastyki, czy też pruski polityk, baron Rzeszy, jeden z twórców reform, które w okresie napoleońskim umożliwiły odbudowę potęgi państwa pruskiego Heinrich Friedrich Karl vom und zum Stein (1757-1831).

Twórca hymnu polskiego mieszkał w zajeździe niemal dwa lata wraz z synami. Skrzypek Karol Lipiński często dawał we Wrocławiu koncerty. Z kolei pisarz Fryderyk Skarbek bawił tu jakiś czas w 1809 roku, a miejsce przypadło mu bardzo do gustu, czemu dał wyraz w powieści „Podróż bez celu” (1824-1825), w której bohaterowie zatrzymują się we wrocławskiej gospodzie (choć nie wymienił zajazdu „Pod Złotym Berłem” z nazwy).

Polska gospoda” Wrocławia obrosła w liczne legendy. W 1335 roku Karol IV miał się tu spotkać ze stanami wrocławskimi podczas obrad sejmu Rzeszy (choć lokal jeszcze nie istniał), zaś baron vom und zum Stein miał ozdrowieć w jednym z pokojów za sprawą serwowanego w zajeździe mocnego piwa. Przeszło sto lat później – w lipcu 1927 roku – w sławnej wrocławskiej gospodzie zostało założone Towarzystwo Podróży Kosmicznych (Verein für Raumschiffahrt – VfR), skupiające wielu inżynierów i fizyków z całych Niemiec, entuzjastów rakiet i podróży kosmicznych.

Jego założycielem był Max Valier (1895-1930), z którym blisko współpracował wrocławski fizyk, pracownik tutejszej politechniki – Johannes Winkler (1897-1947). Towarzystwo postawiło sobie za cel, jak czytamy w statucie: „start rakiety w przestrzeń kosmiczną”. Już w pierwszym roku działalności wstąpiło do niego ponad pięciuset członków. Urodzony we wsi Pokój (Bad Carlsruhe) pod Opolem, Johannes Winkler kształcił się w Gdańsku w naukach technicznych, a za namową rodziców studiował także teologię we Wrocławiu i Lipsku. Od 1924 roku pracował w stolicy Śląska jako księgowy w administracji kościelnej. Lecz jego osobiste fascynacje krążyły zawsze wokół techniki, zwłaszcza zaś możliwości podboju kosmosu. Dzięki jego staraniom w latach 1927-1929 ukazywało się we Wrocławiu pismo „Die Rakete” (Rakieta), organ prasowy towarzystwa, a gospoda „Pod Złotym Berłem” stała się miejscem stałych spotkań jego członków.

Z końcem 1929 roku fascynaci astronautyki przenieśli się do Berlina – gdyż nie otrzymali od władz Wrocławia i prowincji zgody na prowadzenie lotów doświadczalnych z wykorzystaniem pojazdów pionowego startu – gdzie podjęli z powodzeniem pierwsze próby z rakietami. Rekordowy lot osiągnął 4 tys. metrów nad powierzchnią ziemi. Po jednym z wykładów Winklera do towarzystwa wstąpił Wernher von Braun, późniejszy konstruktor pocisków balistycznych V-2, zaś po wojnie uczestnik amerykańskiego programu kosmicznego.

Wróćmy jednak z gwiazd na stół. Do Wrocławia. Przed kilku laty odnalazłem w jeleniogórskim oddziale Archiwum Państwowego we Wrocławiu kartę dań gospody „Pod Złotym Berłem” z 28 grudnia 1915 roku. Trzy lata wcześniej lokal został wykupiony przez miasto i wyremontowany. Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej zdobył ponownie stałą klientelę, a utrzymane w stylu staroniemieckiej gospody wnętrza przyciągały uwagę bawiących przejazdem w stolicy Śląska.

Czasy pierwszej wojny światowej odcisnęły się bardzo na codziennej diecie wrocławian, lecz koniec 1915 roku nie był jeszcze tak dramatyczny pod tym względem w świetle omawianej karty dań. W tym czasie nie żądano od klientów lokali gastronomicznych kartek żywnościowych za zamawiane specjały – co stało się w roku następnym – a i same menu nie wskazuje na niedostatki produktów żywnościowych na zapleczu gospody. Nie brakowało nawet mięsa!, które już wkrótce stało się towarem deficytowym.

Prezentowana na zdjęciach karta dań jest tak zwaną kartą dań dzienną. Gospodarz lokalu Karl Kirsch po ustaleniu długoterminowego menu, zamówił druk kart dań, w których zostawił wolne pola we wszystkich sekcjach – za wyjątkiem „menu tygodniowego” – przede wszystkim zaś „pusta” była sekcja „specjały dnia”. W pustych polach wypisywał to, co chciał zaproponować w ofercie dnia. Dziś rzecz rzadko praktykowana. Z reguły w kartach dań spotykamy jedynie „zupę dnia”, co stanowi dla nas informację, iż gospodarz lokalu przygotował „na dziś” coś szczególnego. Moim zdaniem zdecydowanie za mało. Dawniej, szczególnie po pierwszej wojnie światowej, „oferta dnia” była często praktykowanym zwyczajem w komponowaniu dziennego menu przez wrocławskich restauratorów.

Kirsch – jak wielu innych restauratorów – wypisywał datę w karcie dań na wewnętrznej stronie, na górnym marginesie. Specjały bez podanej ceny nie były serwowane w środę 28 grudnia 1915 roku – zasada ta obowiązywała także w inne dni. Podobnie przekreślone „menu tygodniowe”, w którym dominowały mięsa, nie było dostępne między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem 1915 roku, co może wskazywać na dość poważne już trudności na rynku mięsa. Tym samym Karl Kirsch nie chciał zapewne wiązać sobie rąk „ofertą tygodniową” – najpewniej tak kształtował ofertę dnia, aby w miarę możliwości nie brakowało w niej potraw mięsnych, aż do czasu odgórnych regulacji ograniczających w obliczu wojny ilość mięsa na rynku.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na szynkowany „Pod Złotym Berłem” chmielowy trunek, a mianowicie „Bolkobräu hell” pochodzący ze świdnickiego browaru (Braukomune Schweidnitz). Piwo świdnickie odzyskało raz jeszcze z początkiem XX wieku dawno utraconą sławę, przy czym w dekadzie poprzedzającej wybuch pierwszej wojny światowej było szynkowane we Wrocławiu raczej sporadycznie. Nie mniej zdobyło laury daleko za Atlantykiem (USA), gdzie doceniono, iż po kilku tygodniach transportu, piwo świdnickie zachowało wyjątkową świeżość i smak. Kufel świdnickiego „Bolkobräu hell” oferowano „Pod Złotym Berłem” w kuflach 0,4 litra po 22 fenigi.

W podzielonej na 12 sekcji karcie dań oferowano:

Zupy: rosół w filiżance (0,25 marki), rosół w filiżance z jajkiem (0,55), rosół z wkładką (0,30), rosół z mięsem wołowym (0,50), zupa zagęszczana (0,30)

Ryby: talerz sandacza z masłem, szczupak rzeczny z masłem, lin z masłem (1.30), karp z masłem, łosoś z masłem (1,00), turbot po holendersku (1,00)

Warzywa: całe szparagi z masłem (1,25), prawdziwki, kurki, kiszona kapusta (0,20), ziemniaki pieczone (0,15), ziemniaki gotowane (0,10), kapusta duszona (0,25)

Potrawy z jajek: 2 jajka z masłem (0,90), jajecznica z szynką (1,10), jajka sadzone z szynką (1,50), naleśnik z szynką (1,50), omlet (1,00), omlet z nadzieniem (1,30), suflet z jajek

Kiełbasy: serdelka z sałatką, serdelka z kapustą, kiełbasa pieczona, kiełbaski wiedeńskie (0,25), podwójne kiełbaski wiedeńskie (4 szt.)

Specjały dnia: od 6 wieczorem – ryj wieprzowy z kiszoną kapustę (0,90); na zimno – galareta z pieczonymi ziemniakami (0,65), czernina gęsia z pieczonymi ziemniakami (1,00), Häckerle z gotowanymi ziemniakami (0,60); dziś szczególnie polecane – flaczki królewieckie (0,50), gulasz węgierski (0,90), wątróbka gęsia z cebulą (0,90), wątróbka cielęca z cebulą (0,90), móżdżek z nerkami (0,90), móżdżek z jajkiem (0,90), peklowana baranina z kiszoną kapustą (1,20), peklowany mostek wołowy z chrzanem (1,00), kurczak z ryżem w garnku (1,10), gęś pieczona z duszona kapustą (1,50), zając pieczony z duszoną kapustą (1,25), comber zajęczy z duszoną kapustą (0,70), gęsie podroby w sosie pietruszkowym (1,00), lin na niebiesko ze zrumienionym masłem (1,00)

Zimny bufet: kawior z masłem i grillowaną bułką, bułki z kawiorem, pół homara helgolandzkiego z majonezem, majonez z homarów, majonez rybny, półmisek gospodarza (Zepter-Schüssel – 1,00), wędliny krojone z masłem (1,00), szynka gotowana (1,10), serwolatka z masłem (0,75), pieczeń z masłem, peklowane ozorki wołowe, żeberka wołowe z rusztu z sosem remoulade, tatar z masłem, tatar garnirowany, kotlet w galarecie z pieczonymi ziemniakami (1,00), galareta wieprzowa z pieczonymi ziemniakami (0,65), sałatka mięsna, sałatka ze śledzia (0,15), jajka z sosem remoulade, twaróg garnirowany (0,40), łosoś w galarecie (1,00)

Kanapki i marynaty: kanapka z szynką (40), kanapka z kiełbasą albo z serem (0,30), kanapka z pieczenią (0,40), rolowane żeberka wołowe z bułką, bułka z ozorkami, bułka z serdelką (0,50), bułka z łososiem (0,75), bułka gospodarza (0,40), ogórki ilustrowane (0,75), przekąska firmowa (0,30), minóg z masłem (0,50), śledzie Bismarcka (0,25), śledzie pieczone, śledzie marynowane, 3 sardynki w oleju (0,30), przekąska szwedzka (0,40)

Sery: ser marynowany (0,35), camembert (0,50), ser szwajcarski z masłem (0,40), ser kremowy (0,40), ser monachijski (0,40), ser żółty (0,30), ser ołomuniecki (skreślony), grillowana bułka z Chesterem, podwójny ser kremowy (0,40), podwójny ser kremowy garnirowany (0,50), rzodkiewka z masłem i serem, ser z chrzanem (0,25)

Kompoty: mus jabłkowy (0,20), gruszki z kompotu (0,20), wiśnie z kompotu, śliwki w syropie (0,20), kompot agrestowy (0,20), kompot z borówek, kompot wieloowocowy (0,30), mirabelki w syropie, kompot wiśniowy (0,20)

Sałatki: sałatka ziemniaczana (0,15), sałata z jajkiem, sałatka ogórkowa, sałatka z selera, ogórki kiszone (0,20), korniszony (0,25), ogórki konserwowe (0,25), czerwone buraczki (0,15)

Menu tygodniowe (przekreślone – nieoferowane 28.12.1915):

  • Poniedziałek: golonka z kiszoną kapustą
  • Wtorek: gulasz szegedyński
  • Środa: ogonówka w maderze
  • Czwartek: klopsy w sosie ziołowym
  • Piątek: ryba
  • Sobota: kwaśna pieczeń, ozorki ze szparagami
  • Niedziela: pieczona polędwica

Ponadto oferowany był jeszcze tzw. „duży obiad” w cenie jednej marki, złożony z zupy pieczeni albo warzyw z dodatkiem plus kompot. Druga propozycja „dużego obiadu” – zupa, tzw. danie środkowe (Mittelgang), pieczeń, kompot – zwykle droższa, nie była w ten dzień oferowana.